RORATY        


18 grudnia 2017 – poniedziałek III tygodnia Adwentu

Nauczyciel Jezusa

Józef uczy pracowitości


Piosenka "Strażnik skarbów" o św. Józefie:



Święty Józef, jak każdy ojciec, chciał nauczyć swojego przybranego Syna tego, co jest w życiu ważne. Był Jego pierwszym nauczycielem i wychowawcą. Pamiętamy, że św. Łukasz opisał historię zgubienia się dwunastoletniego Jezusa w świątyni i Jego odnalezienia. Po tej niełatwej rodzinnej przygodzie Jezus "wrócił do Nazaretu i był im poddany" (Mk 2,51). Czytamy dalej w Ewangelii, że "Jezus czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce Boga i u ludzi" (Mk 2,52). Mamy te dwa krótkie zdania poświęcone cichemu, zwyczajnemu życiu Świętej Rodziny w Nazarecie. Mówią one jednak bardzo dużo. Zastanówmy się nad tymi zdaniami.

"Był im poddany" - to znaczy "Jezus byt posłusznym dzieckiem, słuchającym Mamy i taty, Maryi i Józefa" - Czwarte Boże przykazanie mówi o właściwej postawie dzieci wobec rodziców? (IV przykazanie: "Czcij ojca swego i matkę swoją")

Jezus "czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce Boga i u ludzi" - to znaczy "Stawał się mądrzejszy, rozwijał się fizycznie, kochał coraz mocniej Boga i ludzi".

Dom w Nazarecie był pierwszą i najważniejszą szkołą dla Jezusa. Tam "się wychował". Nie wiemy, czy Pan Jezus chodził do szkoły. Być może chodził do takiej przy synagodze. Pismo mówi, że Jezus "wzrastał w mądrości" - to znaczy, że musiał mieć dobrego nauczyciela i wychowawcę. Bo bez pomocy kogoś mądrzejszego nie można samemu stać się mądrym.

Pierwszymi nauczycielami Jezusa byli Maryja i Józef. Dla nastoletniego chłopaka bardzo ważny jest przykład ojca. Chłopak potrzebuje wzoru silnego i mądrego mężczyzny. Nastoletni Jezus znalazł taki wzór w św. Józefie. Na pewno wiele się od niego nauczył. Dziś powiemy tylko o jednej rzeczy - o pracowitości. W czasach Jezusa to ojciec przekazywał swojemu synowi naukę zawodu. Józef był cieślą, stolarzem. W Ewangelii św. Marka napisano wprost, że Jezus był cieślą (Mk 6,3). To znaczy, że Jezus nauczył się zawodu od swojego ziemskiego ojca. Świętego Józefa nazywamy często Józefem Robotnikiem lub Józefem Rzemieślnikiem. Podkreślamy w ten sposób znaczenie ludzkiej pracy. Józef ciężko pracował, aby utrzymać rodzinę. Ta zwyczajna, ofiarna praca czyni go tak bliskim wszystkim ludziom, którzy ciężko pracują. Józef musiał zarobić pieniądze na dom, na chleb, na ubranie dla Maryi i Jej Syna. Mówimy, że był żywicielem Świętej Rodziny. Dlatego św. Józef, cieśla z Nazaretu, stał się patronem wszystkich ludzi ciężkiej pracy.

W 1955 roku papież Pius XII ustanowił nawet święto św. Józefa Rzemieślnika (lub Robotnika). Obchodzimy je co roku 1 maja. To święto przypomina wszystkim pracownikom, że w św. Józefie mają wzór uczciwej pracy i potężnego patrona. Zastanówmy się, czego możemy się nauczyć od św. Józefa Robotnika.

1) Musimy pracować solidnie i uczciwie. Nie jest ważne, co robisz: czy jesteś rzemieślnikiem, lekarzem, zamiatasz ulice czy jesteś dyrektorem firmy. Ważne, byś dobrze pracował. Jednym słowem: Józef uczy nas pracowitości, pomaga nam wyganiać z nas lenia. Będziesz w przyszłości dobrym pracownikiem, jeśli dziś jesteś dobrym uczniem.

2) Pracujemy nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla innych. Józef pracował dla Maryi i Jezusa. Pracujemy z miłości do innych. Podobnie wy, uczycie się nie tylko dla siebie, dla dobrych ocen, ale dlatego, ponieważ w przyszłości macie dobrze służyć innym.

3) Święty Józef uczy też szacunku dla ludzkiej pracy. Pomyślcie o waszych rodzicach. Oni nie tylko wykonują pracę zawodową, ale robią jeszcze mnóstwo innych rzeczy: zakupy, sprzątanie, pranie, gotowanie, naprawy domowe. Musimy się uczyć szanować ich ciężką pracę i pomagać im tak, jak umiemy.

4) Józef pracował z Jezusem. My też powinniśmy pracować z Jezusem. W ten sposób nasza praca staje się modlitwą. Mówimy, że praca powinna nas uświęcać. Stajemy się nie tylko lepszymi pracownikami, ale i lepszymi ludźmi. Praca ma być naszą drogą do nieba.

Kiedyś w "Gościu Niedzielnym" czytałem taką opowieść. Posłuchajcie historii pani Doroty.