RORATY        


23 grudnia 2017 – sobota III tygodnia Adwentu

Sanktuarium w Kaliszu

Idźcie do Józefa


Piosenka "Strażnik skarbów" o św. Józefie:



Papież Franciszek kiedyś podczas jednego z ważnych spotkań przyznał, że jeśli pojawia się jakiś problem, pisze liścik do św. Józefa i zostawia go pod figurką, którą m w swoim pokoju. Dzięki temu potem śpi spokojnie, a św. Józef przejmuje sprawy papieża.

Od niedawna sanktuarium w Kaliszu możemy nazywać Narodowym Sanktuarium św. Józefa. Tak powiedział w tym roku w specjalnym liście papież Franciszek. Tak jak Jasna Góra jest narodowym sanktuarium maryjnym, tak Kalisz jest Narodowym Sanktuarium św. Józefa. A oprócz tego w kaliskim sanktuarium 3 grudnia 2017 roku, czyli w pierwszą niedzielę Adwentu, rozpoczął się Nadzwyczajny Rok Jubileuszowy, który potrwa do 6 stycznia 2019 roku. Tak więc sanktuarium św. Józefa w Kaliszu jest idealnym miejscem, by tam - pod obraz słynący cudami - trafiały wasze listy z prośbami. Tam już od XVII wieku ludzie modlą się do naszego świętego. Jest taka niezwykła historia związana z powstaniem kaliskiego obrazu. Posłuchajcie:

Pewien ciężko chory człowiek prosił Boga przez św. Józefa, patrona dobrej śmierci, by zakończył jego cierpienie. Z ludzkiego punktu widzenia nie było już dla niego ratunku. I wyobraźcie sobie, w nocy przyszedł do niego starszy człowiek. Chory od razu rozpoznał w nim... św. Józefa, który powiedział: "Wyzdrowiejesz, ale każ namalować obraz Świętej Rodziny z napisem "idźcie do Józefa". A potem ofiaruj go kolegiacie kaliskiej". Chory zrobił dokładnie tak, jak usłyszał we śnie. A kiedy malarz pokazał mu obraz, ucałował wizerunek i... wróciły mu siły. Ostatecznie został całkowicie uzdrowiony.

Obraz umieszczono w kościele, by inni, którzy będą się przed nim modlić, też wypraszał potrzebne łaski za wstawiennictwem św. Józefa. A musicie wiedzieć, że w każdą środę wszystkie prośby, jakie przychodzą do tego świętego, w sanktuarium kaliskim kładzione są na ołtarzu, następnie odprawiana jest Msza św. w tych intencjach, a potem nowenna, czyli specjalna modlitwa do św. Józefa. O cudach, jakie wyproszono przed tym obrazem, powstało już kilka książek.


22 grudnia 2017 – piątek III tygodnia Adwentu

Patron Kościoła

Józef opiekunem i obrońcą wierzących


Święty Józef dobrze wiedział, co to znaczy nie mieć gdzie mieszkać, nie mieć pracy, co to znaczy martwić się, dbać o to, by w domu ani dzieciom, ani żonie niczego nie brakowało. Dlatego ludzie tak chętnie i często św. Józefowi opowiadali o swoich sprawach i przez niego prosili Boga, by zaradził ich problemom.

Ku jeszcze większej czci św. Józefa zaczęto budować kaplice, kościoły, organizowano specjalne nabożeństwa. Strażnikowi Świętej Rodziny poświęcano szpitale i uniwersytety. Za patrona obrały go sobie nawet całe miasta i kraje. Na przykład św. Józef od prawie pięciuset lat jest głównym patronem Meksyku. Sto lat później poświęcono mu Kanadę, a potem nasze pobliskie Czechy i Peru, gdzie nazwano go Obrońcą Pokoju. Nie będę wymieniał pozostałych krajów, ale naprawdę jest ich całkiem sporo. Kto może, niech poszpera w Internecie, a na pewno takie informacje znajdzie. Tak oto św. Józef z opiekuna Świętej Rodziny stawał się z wieku na wiek opiekunem całego świata. Ale na tym nie koniec. Do Rzymu zaczęły przychodzić setki listów z prośbami, by papież, a wtedy był to Pius IX, oficjalnie ogłosił św. Józefa patronem Kościoła i całego świata.

"Nie ma nikogo, kto byłby bardziej odpowiedni do wypełnienia tego zadania niż święty Józef" - pisano w listach, których Pius IX otrzymał wtedy podobno od biskupów i wiernych z całego świata ponad pięćset. Działo się to w XIX wieku. Były to trudne czasy. Zaczynał się Sobór Watykański I, potem była wojna francusko-niemiecka, która sobór przerwała. Prośby kierowane do papieża nie ustawały. Lista z podpisami wciąż się wydłużała, a Ojciec Święty nie chciał pozostawić próśb bez odpowiedzi. 8 grudnia 1870 roku w specjalnym dekrecie ogłosił św. Józefa patronem Kościoła powszechnego. Żeby podkreślić, jak ważne to było wydarzenie, uroczystość ogłoszenia odbyła się podczas Mszy św. jednocześnie w trzech wielkich bazylikach: św. Piotra, Matki Bożej Większej i św. Jana na Lateranie. Nieprzypadkowo papież wybrał ten dzień - 8 grudnia uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, by ogłosić św. Józefa patronem Kościoła. Chciał podkreślić więź łączącą Maryję z Józefem za sprawą Boga.

Posłuchajcie, jak Leon XIII, następca papieża Piusa IX, wyjaśniał, dlaczego św. Józef jest opiekunem i obrońcą całego Kościoła:

Święty Józef doskonale wypełnił rolę opiekuna i strażnika największych Skarbów Pana Boga: Jezusa i Jego Matki, dlatego to właśnie on najlepiej broni i strzeże Kościoła Chrystusowego. Wezwijmy na koniec św. Józefa, opiekuna i obrońcę Kościoła:

Święty Józefie, Przeczysty Stróżu Dziewicy, módl się za nami.
Święty Józefie, Troskliwy Obrońco Chrystusa, módl się za nami.
Święty Józefie, Opiekunie Kościoła świętego, módl się za nami.


21 grudnia 2017 – czwartek III tygodnia Adwentu

Święty Józef

Skuteczny orędownik w każdej sprawie


Człowiek może się za nas modlić, i nie musi nawet być w niebie. Każdego mogę przecież prosić, żeby się za mnie modlił. Może to być ktoś, kto siedzi obok mnie w ławce. Możesz mu powiedzieć: "módl się za mną", a on dobrze zrobi, jeśli się rzeczywiście za ciebie pomodli. Bóg chce, żebyśmy wzajemnie się za siebie modlili. Jednak szczególną siłę ma modlitwa osób, które Go najmocniej kochają, czyli modlitwa świętych, którzy są już w niebie. Święci nieustannie orędują za nami u Boga. Nieustannie się za nas modlą. A szczególnie wtedy, gdy ich o to prosimy, w tych sprawach, o które prosimy. Szczególne miejsce wśród świętych zajmuje bohater i patron naszych Rorat - św. Józef. Jest jednym z największych świętych i wyprasza nam u Boga wiele łask. A skąd to wiemy? Wielu ludzi potwierdza, że pomógł im św. Józef.

Często są to sprawy związane z codziennym życiem, czasem są to zdarzenia tak "mocne" jak historia ze schodami w Santa Fe, o której już słyszeliśmy. Opieki św. Józefa doświadczają czasami całe grupy ludzi, tak jak to zdarzyło się podczas wojny księżom uwięzionym w obozie koncentracyjnym w Dachau. Posłuchajcie:

Oswobodzeni dotrzymali słowa. Po raz pierwszy pielgrzymowali do sanktuarium św. Józefa w Kaliszu trzy lata po wojnie, w 1948 roku, i potem robili to każdego roku, dziękując za ocalenie. Święty Józef interweniuje nie tylko w tak dramatycznych sytuacjach, ale też w zwykłych, życiowych sprawach, takich jak znalezienie pracy czy mieszkania. Wielu ludzi, prosząc Józefa o pomoc. Zrobili tak na przykład pan Jarek ze swoją żoną, kiedy ich stary samochód trzeba było coraz częściej naprawiać i w końcu trzeba go było zmienić. Na nowe auto nie było ich stać. Postanowili polecić sprawę św. Józefowi. Napisali do niego list z konkretną prośbą, opisali, jaki samochód chcieliby kupić, ile ma mieć lat, jakie paliwo, a nawet w co ma być wyposażony. List z modlitwą zanieśli do parafii pod wezwaniem św. Józefa. Ale sami też zaczęli szukać. Przejrzeli setki ogłoszeń, już nawet mieli dokonać zakupu, ale wciąż coś nie pasowało. Po jakimś czasie zaczęli nowennę do św. Józefa w całkiem innej intencji, i zupełnie niespodziewanie, po kilku miesiącach poszukiwań znaleźli... samochód. Dokładnie taki, o jakim pisali do św. Józefa, i na dodatek całkiem blisko ich domu. Rodzina jest pewna, że św. Józef zadziałał, że znalazł im to, czego szukali. Takie rzeczy zdarzają się często.

Święty Józef wie, co to znaczy mieć kłopoty z powodu braku mieszkania, z powodu braku pracy. Wie, co znaczy dbać o dom, o rodzinę, i pomaga - a wtedy wzrasta chwała Boża. Trzeba jednak św. Józefa poprosić.


20 grudnia 2017 – środa III tygodnia Adwentu

Maryja i Jezus przy swoim opiekunie

Józef patronem dobrej śmierci


Józef wypełnił misję, którą mu powierzył Bóg. Odpowiedział na Boże wezwanie. Dziś chciałbym wam opowiedzieć o jego śmierci. Wprawdzie ewangeliści nie piszą, kiedy dokładnie umarł Józef, ale musiało się to wydarzyć wtedy, gdy mieszkał w Nazarecie razem z Maryją i Jezusem. Bo potem, gdy Jezus jest już dorosły, Ewangelie ani razu nie wspominają o Józefie.

Józef umierał w obecności Jezusa i Maryi. Z tego powodu stał się patronem dobrej śmierci. W wielu parafiach działają bractwa dobrej śmierci, które modlą się oto, aby ludzie umierali przygotowani na śmierć, czyli pojednani z Bogiem i z ludźmi, wolni od grzechu ciężkiego. Proszą o wstawiennictwo św. Józefa. Jest taka pobożna, bardzo stara opowieść o śmierci św. Józefa. Posłuchajcie.

Nie wiem, czy było dokładnie tak. Ale możemy sobie wyobrazić, że Józef umierał w podobny sposób. Co jest ważne? Józef był przygotowany na spotkanie z Bogiem w chwili śmierci. Zrobił rachunek sumienia, żałował za swoje niedoskonałości. Pożegnał się ze swoimi ukochanymi Skarbami, którym służył, czyli z Maryją i Jezusem. Odchodził do nieba otoczony Ich modlitwami, Ich miłością.

Kochani, nikt z nas dziś, przed świętami Bożego Narodzenia, nie myśli o śmierci, ale śmierć należy do życia i św. Józef jest nazywany patronem dobrej śmierci. Nie wiemy, ile dni, miesięcy i lat życia jeszcze przed nami, ale warto prosić św. Józefa o szczęśliwą godzinę śmierci i modlić się za tych, którzy właśnie w tej godzinie umierają. Wierzymy, że śmierć jest powrotem do domu Ojca. Dlatego chrześcijanie są ludźmi odważnymi. Nie boją się prosić o dobrą śmierć. Poprośmy więc św. Józefa o dobrą śmierć.

Modlitwa do św. Józefa

Święty Józefie, pociecho cierpiących i umierających, mój dobry ojcze! Ty otrzymałeś dar przebywania na ziemi aż do końca swoich dni w towarzystwie Jezusa i Jego Matki, i umarłeś w Ich objęciach. Proszę cię, wyproś mi łaskę dobrej śmierci, abym - podobnie jak Ty - oddał mego ducha przy Jezusie i Maryi. W ciągu ziemskiego życia bądź mi wzorem i pomocą, abym w godzinę śmierci spokojny, po dobrze wypełnionym powołaniu, z czystym sercem szedł na spotkanie z Ojcem. Amen.


19 grudnia 2017 – wtorek III tygodnia Adwentu

Troska o rodzinę

Józef uczy modlitwy


Mówiliśmy wczoraj, że o latach życia Pana Jezusa w Nazarecie napisano: "Czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce Boga i u ludzi" (Mk 2,52). Pan Jezus 30 lat mieszkał w Nazarecie, zanim rozpoczął swe nauczanie. Tak długo przygotowywał się do wypełnienia swojej misji, czyli głoszenia Ewangelii i założenia Kościoła. Józef jako stolarz uczył Jezusa pracy, nauczył Go wykonywania tego zawodu. Ale praca, choć ważna, nie jest najważniejsza. Święty Józef pomagał też Jezusowi wzrastać w łasce, czyli uczył swojego przybranego Syna, jak ma kochać Boga Ojca i ludzi. Miłość do Boga wyraża się również w modlitwie. Dziś popatrzymy na Józefa jako na nauczyciela modlitwy. Pomyślcie przez chwilę, jak to było w waszym życiu z uczeniem się modlitwy.

- Kto was nauczył pierwszych modlitw?
- Jaka była pierwsza modlitwa, którą poznaliście?
- A potem -jakie byty inne modlitwy?
- Dlaczego wszyscy znamy podobne modlitwy?

Otóż Józef i Maryja należeli do narodu wybranego przez Boga. Byli Żydami i od wieków czcili Boga, Stwórcę wszechświata. Pamiętali, że On objawił im swoje imię - JAHWE - i wyprowadził ich przodków z niewoli egipskiej.

Żydzi czekali na Mesjasza, czyli na tego, który przyniesie zbawienie wszystkim ludziom. Józef był człowiekiem pobożnym, sprawiedliwym, czyli wiernym tradycjom swojego narodu. Starał się wypełniać prawo, które Mojżesz przekazał Izraelitom. Chodził do synagogi, czyli do miejsca, gdzie Żydzi modlili się i słuchali słowa Bożego, i na pewno razem z Maryją uczył małego Jezusa modlitwy zgodnej z tradycją swojego narodu.

Jednym z żydowskich zwyczajów jest modlitwa codzienna. Święty Józef uczył małego Jezusa czytać Torę, czyli zwój, w którym zapisano Prawo Mojżeszowe (5 pierwszych ksiąg Starego Testamentu). Rodzina z Nazaretu na pewno przestrzegała szabatu, czyli dnia świętego, w którym nie wolno było pracować. Józef, jako głowa Świętej Rodziny, przewodniczył wspólnej modlitwie, zwłaszcza podczas szabatu. Pod jego okiem Pan Jezus wzrastał w łasce Boga, czyli żył w coraz większej przyjaźni, bliskości z Bogiem.

W Piśmie Świętym Starego Testamentu jest taka księga z psalmami. Psalmy to modlitwy, które odmawiali Żydzi. Z całą pewnością odmawiali je i Józef, i Jezus. Każdy z was na pewno słyszał psalmy, bo śpiewamy je podczas każdej Mszy Świętej. Często nie zwracamy na nie uwagi, a to przepiękne modlitwy. Przypomnijmy sobie Psalm 8.

O Panie, nasz Boże,
jak przedziwne Twe imię po wszystkiej ziemi!
Tyś swój majestat wyniósł nad niebiosa.
Sprawiłeś, że [nawet] usta dzieci i niemowląt oddają Ci chwałę,
na przekór Twym przeciwnikom,
aby poskromić nieprzyjaciela i wroga.
Gdy patrzę na Twe niebo, dzieło Twych palców,
księżyc i gwiazdy, któreś Ty utwierdził:
czym jest człowiek, że o nim pamiętasz,
i czym - syn człowieczy, że się nim zajmujesz?
Uczyniłeś go niewiele mniejszym od istot niebieskich,
chwałą i czcią go uwieńczyłeś.
Obdarzyłeś go władzą nad dziełami rąk Twoich;
złożyłeś wszystko pod jego stopy:
owce i bydło wszelakie,
a nadto i polne stada,
ptactwo powietrzne oraz ryby morskie,
wszystko, co szlaki mórz przemierza.
O Panie, nasz Panie,
jak przedziwne Twe imię po wszystkiej ziemi!

Warto nauczyć się modlitwy psalmami. Mamy ich w Biblii aż 150, zebranych w Księdze Psalmów. Oczywiście św. Józef z czasem musiał zauważyć, że Jezus potrafi się modlić lepiej niż on sam, bo przecież Jezus jako Syn Boży znał swojego Ojca w niebie. Jan Dobraczyński w swojej powieści "Cień Ojca" tak spróbował opisać tę tajemnicę. Posłuchajcie.

Pan Jezus stał się potem nauczycielem modlitwy. To On na prośbę uczniów nauczył nas modlitwy "Ojcze nasz". Ale to św. Józef pomógł Jezusowi nauczyć się modlitwy, wprowadził Go w tradycję i pobożność narodu wybranego.

Powiem wam teraz ciekawostkę. Otóż św. Józef w Biblii nie wypowiada ani jednego słowa. To nie znaczy, że był niemową. Po prostu ewangeliści nie zapisali żadnego zdania czy nawet słowa, które Józef powiedział. To milczenie św. Józefa na kartach Pisma Świętego ma swoje znaczenie. Ono uczy nas, że ważniejsze od mówienia jest słuchanie. W modlitwie jest tak samo. Mniej ważne jest to, bym ja coś mówił do Boga. Ważne, bym starał się raczej nasłuchiwać, co Bóg mówi do mnie. A Pan Bóg mówi przez Pismo Święte, przez sumienie, przez wewnętrzne natchnienia.

Aby usłyszeć głos Boga, konieczna jest cisza. Ponieważ św. Józef nic nie mówi, później uznano go za patrona kontemplacji, czyli modlitwy, w której nic nie mówimy, tylko słuchamy Pana Boga. Kontemplacja - trudne słowo, ale rzecz bardzo prosta, wystarczy mniej mówić, biegać, zajmować się byle czym, a częściej klękać przed Bogiem. Są takie zakonnice i zakonnicy, którzy większość dnia poświęcają modlitwie, na przykład siostry karmelitanki. Niektórzy z was poznali je przy okazji Rorat o św. Teresie z Avila. Należą one do zakonów kontemplacyjnych. Ich patronem jest właśnie św. Józef.


18 grudnia 2017 – poniedziałek III tygodnia Adwentu

Nauczyciel Jezusa

Józef uczy pracowitości


Święty Józef, jak każdy ojciec, chciał nauczyć swojego przybranego Syna tego, co jest w życiu ważne. Był Jego pierwszym nauczycielem i wychowawcą. Pamiętamy, że św. Łukasz opisał historię zgubienia się dwunastoletniego Jezusa w świątyni i Jego odnalezienia. Po tej niełatwej rodzinnej przygodzie Jezus "wrócił do Nazaretu i był im poddany" (Mk 2,51). Czytamy dalej w Ewangelii, że "Jezus czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce Boga i u ludzi" (Mk 2,52). Mamy te dwa krótkie zdania poświęcone cichemu, zwyczajnemu życiu Świętej Rodziny w Nazarecie. Mówią one jednak bardzo dużo. Zastanówmy się nad tymi zdaniami.

"Był im poddany" - to znaczy "Jezus byt posłusznym dzieckiem, słuchającym Mamy i taty, Maryi i Józefa" - Czwarte Boże przykazanie mówi o właściwej postawie dzieci wobec rodziców? (IV przykazanie: "Czcij ojca swego i matkę swoją")

Jezus "czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce Boga i u ludzi" - to znaczy "Stawał się mądrzejszy, rozwijał się fizycznie, kochał coraz mocniej Boga i ludzi".

Dom w Nazarecie był pierwszą i najważniejszą szkołą dla Jezusa. Tam "się wychował". Nie wiemy, czy Pan Jezus chodził do szkoły. Być może chodził do takiej przy synagodze. Pismo mówi, że Jezus "wzrastał w mądrości" - to znaczy, że musiał mieć dobrego nauczyciela i wychowawcę. Bo bez pomocy kogoś mądrzejszego nie można samemu stać się mądrym.

Pierwszymi nauczycielami Jezusa byli Maryja i Józef. Dla nastoletniego chłopaka bardzo ważny jest przykład ojca. Chłopak potrzebuje wzoru silnego i mądrego mężczyzny. Nastoletni Jezus znalazł taki wzór w św. Józefie. Na pewno wiele się od niego nauczył. Dziś powiemy tylko o jednej rzeczy - o pracowitości. W czasach Jezusa to ojciec przekazywał swojemu synowi naukę zawodu. Józef był cieślą, stolarzem. W Ewangelii św. Marka napisano wprost, że Jezus był cieślą (Mk 6,3). To znaczy, że Jezus nauczył się zawodu od swojego ziemskiego ojca. Świętego Józefa nazywamy często Józefem Robotnikiem lub Józefem Rzemieślnikiem. Podkreślamy w ten sposób znaczenie ludzkiej pracy. Józef ciężko pracował, aby utrzymać rodzinę. Ta zwyczajna, ofiarna praca czyni go tak bliskim wszystkim ludziom, którzy ciężko pracują. Józef musiał zarobić pieniądze na dom, na chleb, na ubranie dla Maryi i Jej Syna. Mówimy, że był żywicielem Świętej Rodziny. Dlatego św. Józef, cieśla z Nazaretu, stał się patronem wszystkich ludzi ciężkiej pracy.

W 1955 roku papież Pius XII ustanowił nawet święto św. Józefa Rzemieślnika (lub Robotnika). Obchodzimy je co roku 1 maja. To święto przypomina wszystkim pracownikom, że w św. Józefie mają wzór uczciwej pracy i potężnego patrona. Zastanówmy się, czego możemy się nauczyć od św. Józefa Robotnika.

1) Musimy pracować solidnie i uczciwie. Nie jest ważne, co robisz: czy jesteś rzemieślnikiem, lekarzem, zamiatasz ulice czy jesteś dyrektorem firmy. Ważne, byś dobrze pracował. Jednym słowem: Józef uczy nas pracowitości, pomaga nam wyganiać z nas lenia. Będziesz w przyszłości dobrym pracownikiem, jeśli dziś jesteś dobrym uczniem.

2) Pracujemy nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla innych. Józef pracował dla Maryi i Jezusa. Pracujemy z miłości do innych. Podobnie wy, uczycie się nie tylko dla siebie, dla dobrych ocen, ale dlatego, ponieważ w przyszłości macie dobrze służyć innym.

3) Święty Józef uczy też szacunku dla ludzkiej pracy. Pomyślcie o waszych rodzicach. Oni nie tylko wykonują pracę zawodową, ale robią jeszcze mnóstwo innych rzeczy: zakupy, sprzątanie, pranie, gotowanie, naprawy domowe. Musimy się uczyć szanować ich ciężką pracę i pomagać im tak, jak umiemy.

4) Józef pracował z Jezusem. My też powinniśmy pracować z Jezusem. W ten sposób nasza praca staje się modlitwą. Mówimy, że praca powinna nas uświęcać. Stajemy się nie tylko lepszymi pracownikami, ale i lepszymi ludźmi. Praca ma być naszą drogą do nieba.

Kiedyś w "Gościu Niedzielnym" czytałem taką opowieść. Posłuchajcie historii pani Doroty.