SŁOWO  NA  NIEDZIELĘ   


22 listopada 2020 – Chrystusa Króla Wszechświata




Zaprawdę powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu
z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili.

 


Pan mówi: Co uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tych potrzebujących – Mnieście uczynili. Pan oczekuje, że będziemy miłować się wzajemnie tak, jak On nas umiłował. Wiara działa przez miłość, a miłość nie ustaje w czynieniu dobra. Bez czynnej miłości bliźniego oddalamy się od Chrystusa... On ostrzega, że ci, którzy przeszli przez życie w twardym egoizmie, pójdą na wieczną karę...


Chrystus mojego życia

„Zagubioną odszukam, zabłąkaną sprowadzę z powrotem, skaleczoną opatrzę...”. Bóg jest dobrym pasterzem, to znaczy zatroskanym ojcem, który opiekuje się swoimi dziećmi. Ojcostwo możemy rozumieć jako bliskość bycia z najbliższymi i troskę o nich. Każdy z nas nosi w sobie pewien obraz Boga. Trzeba, byśmy skonfrontowali nasz prywatny wizerunek Boga z tym, jaki ukazuje nam Biblia. Bóg sam mówi o sobie, sam się nam „przedstawia”.

To niezmiernie ważne, byśmy nie nosili w sobie Jego fałszywego obrazu, byśmy nie budowali naszego życia religijnego, duchowego, a także życia społecznego, wspólnotowego na fundamencie fałszywym. Tu jest źródło wielu naszych frustracji, a także lęków religijnych. Zapytajmy samych siebie: jaki jest obraz Boga, w którego wierzę, jaki obraz Boga w sobie pielęgnuję? Może uczciwa odpowiedź wyprowadzi nas z codziennego „ciepełka” i pseudospokoju? To będzie trochę a może i bardzo bolało, ale naszym zadaniem jest stałe demaskowanie fałszywych bogów i fałszywych religii, które sami sobie zresztą nieraz fundujemy.

Prorocy, tak jak dziś Ezechiel, wyprowadzali ludzi z ich zastałych sposobów patrzenia i myślenia. Dla nas też wiara musi stać się przekonującą odpowiedzią na żywe problemy, przed którymi stajemy każdego dnia.

Obraz Boga jako najlepszego Ojca jest nam bardzo potrzebny. Bez względu na to, jakie jest nasze osobiste doświadczenie ojcostwa, musimy uczyć się nowego spojrzenia: zarówno na ojcostwo Boga, jak i na nasze własne ojcostwo, również duchowe. Pomoc i inspirację dla takiej szerokiej refleksji możemy znaleźć w słowach modlitwy „Ojcze nasz”. W głębi tych słów.

„...w Chrystusie wszyscy będą ożywieni..., aby Bóg był wszystkim we wszystkich”. Sobór Watykański II przypomina nam, że chrystocentryzm jest nie tylko kategorią teologii, ale jest też kategorią naszego codziennego życia. Zmartwychwstały Chrystus musi być przez nas zaproszony, aby stanął pośrodku naszego osobistego życia. Aby był i źródłem, i fundamentem. Musimy nauczyć się prowadzić z nim wewnętrzną, duchową rozmowę, poddawać Mu w modlitwie nasze sprawy, niejako opowiadać o tym, co nas boli, i o tym, co jest naszą codzienną radością. Nie ma i nie może być innej obecności Chrystusa w naszym życiu, jak tylko poprzez nasze bogate życie duchowe. Chrystus jest Królem Wszechświata. Ale nie ma innego królowania, jak to, które przechodzi przez nasze serce. I nie ma innego rozumienia władzy, jak poprzez służbę. Chrystus Pan i Zbawiciel ma żyć i królować w moim sercu. Ma decydować o tym, kim jestem i co robię. Nie może być Chrystusem ideologii, partii politycznych czy związków zawodowych, ale przede wszystkim Chrystusem Ewangelii, realizowanej na co dzień, przede wszystkim w moim osobistym życiu. Chrystusem mojego życia.

„Weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata...”. W tych słowach odnajduję pragnienie bliskie również mojemu sercu. Pragnienie ukazujące perspektywę, która tak naprawdę jest też celem mojego życia na ziemi. Ale zarazem wiem, że nie chodzi tu o żadne królestwo ziemskie, żadną władzę i panowanie nad ludźmi.

Musimy stale oczyszczać swoje myślenie i swoje patrzenie, aby nie zredukować orędzia Ewangelii tylko do własnych potrzeb i przyziemnych oczekiwań. Również Ewangelia o Sądzie Ostatecznym musi być przez nas oczyszczona z wyobrażeń, jakie w sobie nosimy. Będzie to zupełnie coś innego, zupełnie inna rzeczywistość.

Obok wymiaru obiecanego nam królestwa, obejmującego wszystkie stworzenia, które wyszły z ręki Boga, nie wolno nam zapomnieć o perspektywie indywidualnej: o nagrodzie dla każdego z nas jako osoby za miłość okazywaną Chrystusowi bardzo konkretnie, względem innych osób: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”.

Tomasz Dostatni OP


Potęga miłości

Kto chce zrozumieć królowanie Chrystusa, musi odłożyć na bok reguły ludzkiej logiki i zdać się na logikę wiary. Nie jest On podobny do żadnego ziemskiego monarchy. To Władca, który poddaje się całkowicie woli swojego Ojca i bez reszty poświęca się sprawie Jego królestwa. Istotę swojego panowania Chrystus wyraża w słowach: „Syn Człowieczy nie przyszedł po to, aby Mu służono, lecz aby służyć”. Nie poprzestaje jednak na słowach, lecz autentycznie nagina kark pod jarzmo, nadstawia karku, oddaje swoje życie za zbawienie świata. Jego potęgą jest miłość. Jezus króluje zwłaszcza tym, którzy potrzebują miłości, utożsamia się z głodnymi i spragnionymi, obcymi i bezdomnymi, nagimi, chorymi i uwięzionymi. Jego „poddanymi” są ludzie zepchnięci na dno, na margines rzeczywistości, odrzuceni przez świat jako niepotrzebni, źli czy po prostu inni.

W świecie ludzi wiecznie nienasyconych, nastawionych wyłącznie na konsumpcję Jezus daje swoje Ciało jako prawdziwy pokarm, staje się chlebem dającym życie wieczne.

W świecie, w którym ludzie się upijają i odurzają, by zapomnieć o swoim pogmatwanym i sfuszerowanym życiu, Jezus daje swoją Krew jako prawdziwy napój, a z Jego otwartego serca wypływa źródło wszelkiej pociechy.

W świecie, który nienawidzi obcych, gdzie człowiek człowiekowi wrogiem, Jezus wyciąga do człowieka swoją rękę ponad wszelkimi granicami i podziałami.

W świecie, w którym tak wielu ludzi nie ma dachu nad głową, Jezus jest Słowem, które ciałem się stało i zamieszkało między nami.

W świecie, w którym ludzie bezlitośnie odsłaniają cudze słabości, by zakryć przy tym własne, w świecie, w którym ludzie wzajemnie odzierają się z godności, Jezus pozwala się obnażyć, zabrać sobie ostatnią koszulę i rzucić o nią losy.

W świecie ludzi poranionych i nękanych przez rozmaite choroby Jezus jest miłosiernym Samarytaninem, który wzrusza się dogłębnie cierpieniem i leczy rany.

W świecie ludzi przywiązanych do dóbr materialnych, własnych upodobań, zniewolonych nałogami i grzechem, Jezus głosi wyzwolenie więźniom.

Tak oto Jezus sprawuje swoje królewskie rządy. Chce nam pokazać, że Jego miłość jest silniejsza od zła, które sobie wzajemnie wyrządzamy. Naszej nędzy przeciwstawia swoje miłosierdzie. To właśnie bezgraniczna miłość okazana światu czyni Go Królem, sercem całej stworzonej rzeczywistości. Jeśli nosimy Go w sercu jako Króla królujących i Pana panujących, jeśli kierujemy się w życiu miłością, to On w dniu Sądu postawi nas po swojej prawej stronie i powie nam: „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźmijcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata ... Bo wszystko co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili”.

Ks. Adam Kalbarczyk


Panem jest Jezus

W ostatnią niedzielę roku liturgicznego rozważamy wspólnie tajemnicę Jezusa, który jest Królem Wszechświata. W świetle dzisiejszego słowa Bożego zastanówmy się, co oznacza to królowanie oraz na czym polega władza Jezusa nad człowiekiem, światem, czasem.

Bóg, jak to doskonale opisuje pierwsze czytanie, jest pasterzem swego ludu. On sam uwalnia swoje owieczki od wrogów i wszelkiego zła. Gromadzi je we wspólnocie wokół siebie. Co więcej, On sam szuka owiec zagubionych. Taką zaginioną owieczką jest człowiek, który odchodzi od Boga, traci drogę, a tym samym bliskość i opiekę pasterza. Zabłąkane owieczki Pan sprowadza z powrotem do swojej zagrody. Zabłąkane to z pewnością te, które dobrowolnie odeszły z owczarni, idąc za powabami tego świata. Poranione owieczki Dobry Pasterz opatruje i leczy. Nie złości się, nie wypomina, ale przygarnia i uzdrawia. Owieczki chore umacnia, a te, które są mocne, ochrania! Widzimy więc wyraźnie, że Bóg dba o ludzi – jest zatroskany o każdego z nas! Czy należymy do owieczek zaginionych, poranionych, czy też pięknych, On o nas dba: strzeże, uzdrawia, podnosi i wzmacnia. W Jego królestwie nie ma bowiem niechcianych obywateli! Tam każdy czuje się potrzebny i kochany. Bóg bowiem pragnie szczęścia człowieka, dlatego udziela mu hojnie swojej łaski. Bóg – nasz Pasterz – zna nas doskonale.

W to Boże królowanie wchodzi człowiek. W Ewangelii Pan Jezus zaprasza nas do miłosiernej postawy wobec bliźniego. Tak jak Bóg jest dobrym pasterzem, tak nas, swoich uczniów, zachęca do tej samej postawy wobec drugiego człowieka. Powinniśmy być dobrymi wobec innych: głodnych winniśmy nakarmić, spragnionych napoić, przybyszów przyjąć, nagich przyodziać, chorych i więźniów odwiedzić. To właśnie jest „pasterska” postawa zatroskania o drugiego człowieka – Boża postawa! Przez nią wchodzimy we współkrólowanie z Bogiem. Nam nie wolno być obojętnymi na niedolę drugiego człowieka. Musimy naśladować naszego Ojca. On chce, abyśmy razem z Nim współpracowali nad dobrem i doskonaleniem świata. Mamy więc nie tylko podziwiać królowanie Boga w nas, ale też razem z Nim współkrólować – mamy być tacy, jak On: dobrzy, zatroskani i miłosierni.

Najpierw jednak musimy sami siebie udoskonalać i podporządkowywać wszystko Jezusowi Chrystusowi. A to nastąpi w pełni dopiero na końcu świata. Do tego momentu przeżywamy czas walki o świętość i zbawienie. Jeśli bowiem nie zechcemy słuchać mądrości Boga, spotka nas to, co spotkało „przeklętych” z dzisiejszej Ewangelii. Owo złowrogie: „Idźcie precz ode mnie!”, które Pan wypowiada nad potępionymi, powinno nami wstrząsnąć aż do głębi jestestwa. Każdy zaś, kto pragnie usłyszeć słowa: „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego”, musi wejść na drogę miłosierdzia wobec człowieka. Zauważmy, że chodzi tutaj o postawę wobec każdego człowieka – wobec siebie także. Miłosierdzie wobec siebie to nic innego jak współkrólowanie z Jezusem – panowanie nad sobą, nad słabościami, wadami i grzechami. Wymagajmy wiele od samych siebie, bo do Jezusowego królestwa idzie się wąską drogą, a wchodzi się do niego przez ciasną bramę.

Za parę chwil przyjdzie tu na ołtarz Jezus Chrystus – Król Wszechświata. Powiedzmy Mu, gdy już zagości w naszym sercu: „Króluj nade mną, Jezu Chryste, i dopomagaj mi w wejściu do Twojego królestwa”!

s. Bogdan Zbroja


MYŚL  TYGODNIA

Wielu małych ludzi w wielu małych miejscowościach, którzy czynią wiele małych rzeczy, może przemieniać oblicze świata.