|
|
|
4 stycznia 2026 – II Niedziela po Narodzeniu Pańskim |
|
Bez Niego nic się nie stało „Bez Niego nic się nie stało, co się stało”. To, co stało się na tym świecie bez Słowa, którym jest Bóg nie ma właściwie żadnego znaczenia. Na dobrą sprawę w ogóle się nie stało. To, co nie ma ostatecznie swego źródła w Bogu jest tak nietrwałe, że właściwie można to uznać za nieistniejące. Jeśli więc chcemy zrobić coś trwałego, współpracujmy z Bogiem! Bóg jest otwarty na współpracę, jest ciekaw naszych pomysłów, inicjatyw, pragnień. Wcale nie chce być jedynym myślącym na tym świecie. Dlatego stworzył nas rozumnymi i wolnymi. Ale On nie zaangażuje się w coś, co nie jest dobre i dlatego to, co nie jest dobre nie jest też trwałe. I dzięki Bogu! Dzięki temu, że „bez Niego nic się nie stało, co się stało”. Nie myślmy więc, że zło, które uczyniliśmy, lub które nam uczyniono, jest trwałe. Trwałe jest tylko dobro. I nie podtrzymujmy sztucznie istnienia tego, co jest złe. To jest bez sensu. O. Mieczysław Łusiak SJ Komentarz do pierwszego czytania Autor Mądrości Syracha personifikuje Mądrość Bożą. Przedstawia ją jako kaznodziejkę, pielgrzyma, a nawet kapłana sprawującego swoją posługę w Świątyni Jerozolimskiej. Urzeczywistnienie Mądrości to Tora i biblijny kult świątynny. Autor księgi podkreślił ceremonie kultowe, gdyż sam uzyskał Mądrość, dzięki modlitwie w Świątyni w Jeruzalem, o czym opowiedział w rozdziale 7 swego dzieła. Tradycja chrześcijańska widziała w tym tekście zapowiedź Wcielenia Jezusa Chrystusa. Święty Jan w Prologu do swojej Ewangelii używa nawet podobnych słów pisząc o Losie. Zarówno u wnuka Syracha jak i u czwartego ewangelisty jest mowa o rozbiciu namiotu, takie bowiem jest dokładne znaczenie greckiego wyrażenia eksenosen, które tradycyjnie tłumaczy się jako zamieszkało. Jak zatem zrozumieć słowa o stworzeniu Mądrości? Święty Atanazy, jeden z wielkich Ojców Kościoła, komentując podobny fragment z Księgi Przysłów wyjaśnia, że są dwie mądrości: Jedna nie stworzona, którą jest Jezus Chrystus i druga stworzona, która jest obecna w całym stworzeniu. Niestworzona Mądrość odnosi do Siebie wyrażenia mówiące o stworzonej mądrości. Konkluduje: A zatem obraz Mądrości wyciśnięty został w stworzeniach, aby świat przezeń mógł poznać Słowo, swego Stwórcę, a przez Słowo, Ojca.
Komentarz do drugiego czytania Fragment Listu świętego Pawła do Efezjan jest wielkim hymnem pochwalnym apostoła do Boga Ojca, za zbawienie dokonane w Jezusie Chrystusie i poznane w Duchu Świętym. Entuzjazm chrześcijański przebija się z tego tekstu, co jest tym bardziej zaskakujące, iż został on napisany w więzieniu. Apostoł Narodów pisze że Bóg nas wybrał przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani, w Jego Synu. Znaczy to, że Bóg nas znał i chciał, zanim stworzył niebo i ziemię. Już w wieczności wiedział, jaki mam kolor oczu i jaką barwę głosu. Nie jestem przypadkiem w historii ludzkości. Moim celem jest bycie świętym, to znaczy podobnym do Boga, w miłości i łaskawości. Bóg przeznaczył mnie do tego wiedząc, że dam radę, ponieważ udzielił mi koniecznej łaski do osiągnięcia tego celu. Bóg we mnie wierzy. Czy zatem ja nie mam wierzyć w siebie? Apostoł Paweł cieszył się i składał Bogu dziękczynienie za wiarę i miłość Efezjan. Nie radował się, że jemu jest dobrze, tylko że inni wzrastają duchowo. Mało tego, Apostoł Narodów nie modli się, aby adresaci jego listu wzrastali coraz bardziej i bardziej. Czy ja potrafię tak się cieszyć? Czy ja potrafię być takim troskliwym nauczycielem wiary wobec innych? Dziś jest tyle bezrozumnej zawiści, że taka postawa bezinteresownej radości nabiera wymiaru świadectwa.
Komentarz do Ewangelii Prolog świętego Jana jest jednym z najważniejszych tekstów Pisma Świętego. Można zaryzykować stwierdzenie, że jest streszczeniem Ewangelii. Autor Ewangelii stara się przeniknąć Tajemnicę Boga Ojca w relacji do Jego Jednorodzonego Syna, którego określa słowem Logos. Zazwyczaj tłumaczy się je jako samo Słowo, jednakże ma ono głębsze znaczenie niż zwykły dźwięk. Logos to też rozum, sens, racjonalność i uporządkowanie. Logos sam jest Bogiem i doskonałym wyrażenie boga Ojca. Przypatrzmy się relacji wierzących do Chrystusa-Logosu. Ci, którzy przyjęli Słowo, otrzymali moc, aby stać się Dziećmi Bożymi, którzy nie narodzili się z ciała, ani ze krwi, ani z woli męża, ale z Boga. Podobnie jak Chrystus począł się w łonie Marii Panny z Ducha Świętego, tak wierzący w Chrystusa rodzą się duchowo w Chrzcie Świętym mocą Ducha Świętego. Jesteśmy zatem podobni do naszego Zbawiciela, a dzięki łasce Ducha Parakleta uczestniczymy w naturze Bożej. Prolog podkreśla też, że ludzie mają być świadkami Logosu. Pierwszym świadkiem był św. Jan Chrzciciel, kolejnymi apostołowie. Łańcuch świadków biegnie przez dwa tysiące lat aż do nas - czytelników Ewangelii. Mamy świadczyć o Chrystusie, od którego otrzymaliśmy wszelkie łaski, z Jego niezmierzonego Bogactwa. Mądrość jest pokorna Różnie się mówi o ludziach mądrych. Filozof potrafi rozróżniać, bo taka jest pierwsza zasada nauki, którą się zajmuje. Poeta jest mądry, gdy potrafi znaleźć właściwe słowo i za jego pomocą odpowiednio nazywać rzeczy. Artysta musi dostrzec to, czego nikt poza nim nie widzi.
Ludzkość zawsze miała tendencję do przechodzenia z jednej skrajności w drugą. Poznawczy sceptycyzm, przyjmujący wiele postaci w historii filozofii, doprowadził niejeden umysł do ostateczności, którą wypowiedział Sokrates: „Wiem, że nic nie wiem”. Na drugim biegunie spotykamy postawy bliższe naszej epoce. Ich wspólnym mianownikiem jest silne przekonanie o wielkości swojego umysłu, którego paradoksalnie nie potrafią osłabić tak liczne doświadczenia ludzkiej niemocy - w medycynie i wielu innych dziedzinach, gdzie poruszamy się po omacku. Pycha jest źródłem wielu, jeśli nie wszystkich, ludzkich grzechów. Szatańskie: „nie będę służył” - mimo upływających wieków nie straciło swej aktualności. Dlatego w drugim czytaniu z dzisiejszej niedzieli znajdujemy słowa św. Pawła, który w Liście do Efezjan oddaje cześć Chrystusowi. Na jego wyznaniu można oprzeć chrześcijańską koncepcję mądrości. Mimo że świat jest niechętny wszelkim przejawom uniżenia, wyznawcy Chrystusa oddają chwałę Zbawicielowi. Paradoksalnie ten akt nie umniejsza ich godności, ale ją potwierdza, a nawet wzbogaca. Pierwszym krokiem do wyzwolenia jest zauważenie swoich ograniczeń. Żaden uzależniony nie ma nawet najmniejszych szans na wolność, jeśli najpierw nie przyzna się do swojej choroby. Liturgia Słowa zachęca nas dzisiaj, byśmy przyjęli postawę pokory. Człowiek uznający swą małość i zależność od Boga staje się wielki i silny. Doskonale rozumiał to św. Jan. Jego pouczenia są przeniknięte wielkim bogactwem myśli teologicznej. W Prologu do swojej Ewangelii zawarł hymn na cześć Jezusa Chrystusa. To właśnie mądrość, chyba w większym stopniu aniżeli wiedza, pozwoliła mu oddać Zbawicielowi chwałę: „I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy”. Troska o prawdziwą religijność domaga się praktycznego dopowiedzenia. W jedynie słownym uznaniu Bożej wielkości kryje się wielkie niebezpieczeństwo. Ludzie dojrzali nie mogą tylko poprzestać na deklaracjach. Wiara nie polega ani na uznaniu Boga za rzeczywistość ani na samym tylko wyartykułowaniu właściwej hierarchii bytów. Tak naprawdę nasz stosunek do Boga wyraża się w naszych postawach. Dlatego, przeżywając kolejną niedzielę okresu Bożego Narodzenia, jesteśmy szczególnie powołani do stawiania sobie pytań o konsekwencje. Czy z Bożego żłóbka wyłaniają się konkretne zobowiązania? Czy potrafimy przekładać naszą modlitwę na postanowienia i wysiłki? Czy zależy nam na Bożej pomocy nie tylko gdy trudno realizować swoje plany i pragnienia, ale także, gdy trzeba być posłusznym Bożej woli? Atmosfera świąt kojarzy się z bardzo błogim klimatem. Pomagają w tym choinkowe ozdoby i dźwięczne kolędy. Chrystus przyszedł na świat w bólach rodzenia. To nie przypadek. Chrześcijaństwo nie jest sielanką. Wymaga też ofiary. Ks. Marek Łuczak Co na początku? To, co jest na początku, jest najważniejsze, jest fundamentalne. Na początku naszego świata jest Słowo Boga. Na początku dnia powinno być Słowo Boga, na początku myślenia powinno być Słowo z Biblii, na początku porozumienia jest odezwanie się kogoś, na początku każdej decyzji jest myśl oświecona mądrością Boga. Mamy początek roku i doskonale się składa, że Bóg nam przypomina o swoim przemawianiu – o Biblii w naszym życiu. Natchnienie Biblii jest analogiczne do Wcielenia Chrystusa. Tak więc nikt nie może twierdzić, że spotkał Jezusa, kto nie pozwolił Mu przemówić do serca przez Biblię.
Bądź pewien, że kiedy otwierasz twarde okładki Biblii, w tym samym momencie Bóg otwiera twarde bramy twojej duszy i wkracza w twoje życie. Zanim Bóg uporządkował swoim słowem świat, panował chaos – twoje życie też może było dotychczas chaosem. Próbowałeś je naprawiać i nic z tego nie wyszło, bo zapomniałeś o tym, by na początku było przemawianie Boga. Otwórz Biblię – i daj szansę Bogu, by stworzył cię na nowo! Nikt nie rozumie Biblii na początku. Biblia staje się jasna w miarę wczytywania się w nią. Nawet Apostołowie nie rozumieli słów Jezusa na początku wspólnej drogi. Wczytywanie się w natchnione teksty nie objawi się na początku wielkimi zmianami w twoim życiu, ponieważ gruntowne przemiany zachodzą bardzo głęboko i wyglądają skromnie. W Kanie Galilejskiej Jezus nie dokonał wielkiego przewrotu na miarę Kopernika czy Einsteina, tylko przemienił wodę w wino – ta przemiana nie wydaje się godna nagrody Nobla – nie miała znaczenia dla biologii, czy kardiochirurgii. Nie była nawet zaradzeniem problemom głodu, panującym zapewne już wówczas na terenach afrykańskich. Jezus nie zdradził mapy ludzkiego genomu ani nie wynalazł leku uniemożliwiającego wniknięcie do komórki wirusa HIV. A jednak ten skromny początek przesądził o dziejach świata, o naszym zbawieniu: „Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej”. To, co robisz na początku jest najważniejsze. Ważniejsze niż jeden maleńki kamień rzucony ze szczytu, który powoduje lawinę ważącą na dnie doliny miliony ton. O. Augustyn Pelanowski OSPPE
Słowo, mądrość i życie (w Chrystusie) Właśnie tak można podsumować dzisiejsze czytania na II Niedzielę po Bożym Narodzeniu. Układają się one w logiczną całość, bowiem teksty sprowadzają się w zasadzie do jednego Słowa: Bóg – Chrystus. Tekst Syracha opowiada o Mądrości, która mówi o sobie: „Przed wiekami, na samym początku mię stworzył i już nigdy istnieć nie przestanę.” Mądrość, która nas wiedzie ku Chrystusowi, ku wieczności. W podobnym tonie utrzymany jest list do Efezjan, w którym autor wyraźnie określa przyczyny wcielenia Chrystusa: ”W Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa, według postanowienia swej woli, ku chwale majestatu swej łaski, którą obdarzył nas w Umiłowanym.” Praktycznie nic tu dodać, nic ująć, bowiem w tym fragmencie znajdujemy kwintesencję narodzin Chrystusa. Dziś wiemy, że tej betlejemskiej nocy narodziła się na świecie prawdziwa miłość. „Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. Słowo, Syn Ojca, który jest źródłem wszelkiego życia, zamieszkał wśród nas, aby objawić nam tajemnicę Boga i prowadzić nas prosto do Niego. Zrozumienie planu Bożego zbiegającego się z historią zbawienia powinno być podstawą naszego duchowego wzrostu, kształtowania się w nas życia Bożego. Prośmy więc w modlitwach o światło wiary, poznania Miłości i rozumienia, że jedynie Bóg jest dawcą naszego życia. Życia naturalnego i życia nadprzyrodzonego. Rozważając dzisiejsze Słowo Boże, zastanówmy się, jak te trzy ważne słowa wdrożyć w nasze życie. Czy rozważając tajemnicę Słowa Wcielonego odkrywamy plan Boga odnośnie do naszego własnego zbawienia? Wkraczamy w Nowy Rok z Bogiem w duszy, z łaską w sercu, z miłością do bliźniego, pod macierzyńską opieką Świętej Bożej Rodzicielki. Ona zaprowadzi nas do Swego Boskiego Syna Jezusa Chrystusa, a w końcu do Domu Ojca. PANIE JEZU CHRYSTE – naucz nas czytać Słowo i z Mądrością stosować je w Życiu. Z Chrystusem, w Chrystusie i przez Chrystusa. Piotr Blachowski MYŚL TYGODNIA
|