SŁOWO  NA  NIEDZIELĘ   


25 stycznia 2026 – III Niedziela Zwykła







Nawracajcie się,
albowiem bliskie jest królestwo niebieskie.






Pan moim światłem i zbawieniem moim, śpiewał Izrael od pokoleń. I oto nadszedł czas, gdy proroctwa się wypełniły i lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie. W cudzie Wcielenia Bóg stał się człowiekiem, by tak jak my żyć i umrzeć. A przez swoje zmartwychwstanie przeprowadził nas razem z sobą do życia wiecznego. Podczas każdej Eucharystii ogarnia nas to samo jedyne i niepowtarzalne Światło, Jezus Chrystus, w którym jest nasze zbawienie.


Komentarz do pierwszego czytania

W dzisiejszym pierwszym czytaniu prorok Izajasz zabiera nas do Galilei, do ziemi Zabulona i Neftalego. Galilea często w Piśmie Świętym nazywana jest ziemią pogańską, gdyż na tych terenach ludność izraelska żyła wspólnie z poganami. Oddalenie od Świątyni Jerozolimskiej sprawiało również większe rozluźnienie religijne, dlatego w Galilejczykach widziano nie do końca prawowiernych wyznawców Jedynego Boga. Izajasz wspomina czas najazdu wojsk asyryjskich na Palestynę i jednocześnie zapowiada pojawienie się królewskiego potomka, Emmanuela, który przyniesie pokój uciemiężonej krainie: sprawi, że zapanuje radość, złamie niewolnicze jarzmo, a naród pogrążony w mroku ujrzy światłość. Światło jest tym, co ożywia człowieka pogrążonego zarówno w tej fizycznej ciemności, np. nocy, jak i w duchowej ciemności grzechu. Ponieważ jest to jeden z ważniejszych tekstów mesjańskich, który w dłuższej wersji słyszeliśmy miesiąc temu podczas Pasterki, wiemy doskonale, iż tą Światłością, przybyłą do Narodu Wybranego, jest Mesjasz. On został posłany przez Boga, aby wybawił ludzi od grzechu, aby wyrwał ich z mocy ciemności i aby już na zawsze pozostali w świetle Bożej miłości.

 

Komentarz do drugiego czytania

W drugim czytaniu słyszymy dziś wezwanie św. Pawła do zgody i jedności. Żadna wspólnota wyznawców Chrystusa nie może bowiem być podzielona, gdyż On sam jest jednością z Ojcem. W Kościołach lokalnych, do których zwracał się Paweł, zdarzały się bowiem spory, dziś powiedzielibyśmy – teologiczne. Wszyscy jednak, którzy przyjęli jeden chrzest w imię Jezusa Chrystusa, powinni być „jednego ducha i jednej myśli”. Wszystkie gminy chrześcijańskie zakładane w tym czasie nie powinny identyfikować się z tym, który je założył i udzielił im chrztu, ale wyłącznie z Tym, w imię którego chrzest otrzymali. Paweł nie został posłany po to, by szerzyć rozłam, ale by głosić Dobrą Nowinę o zbawieniu. Jednak, aby dążyć do osiągnięcia zbawienia, należy żyć w jedności z braćmi wierzącymi w Chrystusa.

 

Komentarz do Ewangelii

Dzisiejsza Ewangelia ponownie kieruje nas do Galilei, do Kafarnaum – miejscowości znajdującej się na pograniczu ziemi Zabulona i Neftalego, gdzie byliśmy już podczas pierwszego czytania. Tam właśnie udał się Jezus na wieść o uwięzieniu Jana Chrzciciela. On nie ucieka w obawie przed podzieleniem losu swego krewnego, lecz ma świadomość, że to jeszcze nie jest Jego czas, choć prześladowanie już się zaczęło. To właśnie tam spełniają się proroctwa Izajasza z pierwszego czytania, to tam, w ziemi pogan, Jezus wzywa do nawrócenia, zajmuje niejako miejsce Jana, lecz kieruje się najpierw do tych, którzy najbardziej potrzebują Jego miłości, do tych, którzy byli wzgardzeni przez Żydów, którzy prawdziwie byli pogrążeni w ciemności. Tam też powołuje swoich pierwszych apostołów spośród ubogich rybaków: najpierw braci Piotra i Andrzeja, a następnie synów Zebedeusza Jana i Jakuba. Wszyscy czterej zostawili wszystko, co do tej pory stanowiło ich całe życie i bez zbędnych pytań, bezwarunkowo, podążyli za Jezusem, by wraz z Nim głosić Dobrą Nowinę właśnie tam, w Galilei, gdzie wiara w Jedynego Boga była mocno zachwiana przez mnożące się kulty pogańskie, a także w środowiskach, do których nauka o Bogu jeszcze w ogóle nie dotarła.


Chrystus jest w jedności

Galilea była miejscem, gdzie krzyżowały się drogi i spotykali ludzie, gdzie poganie żyli wśród Żydów. Wskazując na Galileę jako miejsce, które Jezus wybrał, aby stąd rozpocząć misję, Mateusz chce od razu podkreślić, że zbawienie mesjańskie, przeznaczone początkowo tylko dla narodu żydowskiego, obejmie wszystkich ludzi: „Mieszkańcom cienistej krainy śmierci światło wzeszło”.

Zanim wsłuchamy się w poszczególne słowa Jezusa, zanim zaczniemy patrzeć na Jego czyny, musimy osiągnąć konieczny zasięg, ażeby w naszych rozważaniach nigdy nie wprowadzać żadnych ograniczeń w tym, co dotyczy zbawienia. Przeczytałem gdzieś kiedyś takie słowa: „Chrystus jest tam, gdzie nic nie jest zamknięte, gdzie nikt nie jest wyłączony”. Poczułem wtedy radość, którą jednak szybko przytłoczyła gorzka świadomość: ile w historii wzniesiono murów, ilu ludzi wyłączono – właśnie w imię Chrystusa.

Młodym ludziom trudno jest zrozumieć istniejące wśród chrześcijan podziały i rozmaite formy odrzucenia. Przynajmniej w tym punkcie mogą nas oni wiele nauczyć, mając o wiele większą wrażliwość ewangeliczną. Ileż to razy słyszałem z ust dorosłych chrześcijan słowa pogardy wobec jakiejś kategorii osób: „Tamci ludzie!”. Jak gdyby istnieli ulubieńcy Boga – chrześcijanie, szczególnie katolicy, a zwłaszcza praktykujący – a poza nimi cała rzesza zapomnianych przez Boga, barbarzyńców, potworów, bezbożników, ludzi amoralnych.

Nie, określenie „bezbożnik” ma sens jedynie w odniesieniu do człowieka, który odrzuca Boga (ale jakiego Boga odrzuca?). W odniesieniu do Boga wszyscy są dziećmi Bożymi. Czy tak trudno się z tym zgodzić? Skąd się bierze ta szaleńcza pasja wykluczania?

Być może ma ona swoje źródło w źle rozumianym pojęciu „naród wybrany”. Nie uniknę tutaj kwestii, która zawsze wzbudza niepokój: dlaczego Bóg wybiera? Dosyć często podczas rozmów spotykam się z tym pytaniem, bądź to w formie lęku, bądź w formie gniewu. „Ksiądz urodził się w rodzinie katolickiej � mówią mi – natomiast ja w rodzinie głęboko ateistycznych komunistów. W efekcie ksiądz ma wiarę, a ja jej nie mam. Dlaczego ten księdza Bóg jednym daje wszystko, a innym nic?”. Nie mam na to odpowiedzi, nie wiem, dlaczego świat podzielony jest na żydów, chrześcijan, muzułmanów, buddystów, agnostyków i ateistów.

Mogę powiedzieć dwie rzeczy. Po pierwsze, twierdzenie, jakoby Bóg dawał wszystko albo nic, jest fałszywe. Jego dary są różnorodne i Bóg chce, żeby świat rozwijał się w bogactwie różnorodności, Jego stworzenie to świat różnorodności. Ale gdziekolwiek żyje człowiek, Bóg na niego patrzy. Ofiarowuje mu łaski, odpowiednie do tego, co ten człowiek czyni, aby mógł on urzeczywistnić swoje człowieczeństwo niezależnie od epoki, miejsca i kultury, w jakich żyje.

Po drugie, rzeczywiście był kiedyś naród wybrany: naród żydowski. I drugi naród wybrany: chrześcijanie, którzy przejmują pałeczkę (Mateusz bardzo podkreśla tę ciągłość). Jezus jest Mesjaszem zapowiedzianym przez proroków, jest nowym Mojżeszem ludu tym razem bez granic. Chrześcijanie otrzymali zbawienie jedynie po to, aby stali się zbawicielami, aby byli znakami zbawienia Jezusa Chrystusa – zbawienia ofiarowanego i przyjmowanego na różne sposoby, ale z którego nie jest wyłączony żaden człowiek.

Świadomość tego, że Bóg jest Ojcem wszystkich ludzi, pomoże nam niejednokrotnie walczyć z chęcią zamykania się i odrzucania innych. Jezusa wolno nam nazywać „naszym Panem” tylko wówczas, gdy oznacza to dla nas: Zbawiciel wszystkich ludzi. W „Galilei pogan” miało początek zgromadzenie, któremu nikt nie ma prawa stawiać granic.

André Sève


Strategia ewangelizacji

Głoszenie Dobrej Nowiny o Bogu, który jest miłosierną Miłością i chce odkupić człowieka, jest niewątpliwie samym centrum posłannictwa Jezusa. Wezwanie do nawrócenia to nawoływanie do zrobienia zdecydowanego kroku w stronę Boga i przyjęcia Jego niezwykłej bliskości. Kiedy Jezus mówi o Bożym Królestwie, używając odpowiadającego religijnej wrażliwości i mentalności Izraela zwrotu: „Królestwo Niebios”, nie ma na myśli określonego obszaru na mapie lub jakiejś nadnaturalnej fali Boskich fluidów. Królestwo przychodzi w Nim. On sam jest Królestwem Niebios. A ponieważ nie stwarza On żadnych barier, właściwych dla królów, ale jest dostępny, na wyciągnięcie ręki, dlatego to stwierdzenie o bliskości Królestwa trzeba rozumieć bardzo dosłownie.

Obok treści tego pierwszego Jezusowego głoszenia należy zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię. Ewangelista Mateusz pokazuje, że Jezus dokonuje także precyzyjnych strategicznych decyzji, które są związane z jego misją. Pierwszą z nich jest wybór miejsca zamieszkania. Jezus wybiera Kafarnaum, które jest oddalone zarówno od jego rodzinnego Nazaretu, jak i od religijnego centrum – Jerozolimy. Chociaż położone na pograniczu, Kafarnaum pełniło funkcję ważnego lokalnego węzła handlowego, zbudowanego nad Jeziorem Tyberiadzkim, posiadającego rzymski garnizon i odwiedzanego przez karawany wędrujące między Damaszkiem a Egiptem.

Drugą strategiczną decyzją jest wybór uczniów. Od samego początku swojej działalności Jezus formuje wspólnotę uczniów. Słyszą oni wielokrotnie treść Ewangelii, mogą zapytać o to, czego nie rozumieją, widzą cuda, które dokonuje Jezus, a także to, jak odnosi się zarówno do zwolenników, jak i do przeciwników, wolno im być z Mistrzem także prywatnie. Z tej bliskości rodzi się ich nowa tożsamość naocznych świadków i głosicieli, którzy będą zdolni przechować treść Dobrej Nowiny nieskażoną i przekazać ją następnym pokoleniom.

Jezus uwzględnia zatem wszystkie czysto ludzkie okoliczności, wpisuje się niejako ze swoim posłannictwem w warunki, jakie zastaje. To jest lekcja, którą Kościół w kontynuowaniu Jezusowego dzieła ewangelizacji świata zawsze musi pilnie odrabiać.

Ks. Marian Machinek MSF

 

Natychmiast zostawili sieci

Chyba nieobce jest nam uczucie satysfakcji związane z pewnymi wydarzeniami, które bezpośrednio nas nie dotyczą, a w których w jakiś sposób uczestniczymy. Gdy słyszymy o niezwykłych sukcesach tzw. zwykłych ludzi, czujemy, że to także nasze zwycięstwo. Bo to przecież ktoś podobny do nas...

W 2004 roku Marek Kamiński i niepełnosprawny nastolatek Janek Mela zdobyli biegun północny i południowy. Z podziwem i niedowierzaniem śledziliśmy losy jednej i drugiej wyprawy, zadając sobie pytanie o granice wytrzymałości młodego, niepełnosprawnego człowieka, o ich możliwe konsekwencje, ale przede wszystkim o to, czego było więcej: entuzjazmu i fantazji czy też odwagi, by podjąć się tak niezwykłego zadania? Nie ma wątpliwości, że na takie wyczyny zdobywają się tylko ci, co mają odwagą przekraczać granice, które wyznacza ludziom przekonanie o potrzebie małej stabilizacji. Wyznaczając sobie wielkie cele, trzeba sobie pozwolić na tę odrobinę fantazji, która w pierwszej chwili nie stawia dodatkowych pytań, ale z entuzjazmem patrzy w nieznane...

Gdy czytamy dzisiejszą Ewangelię aż trudno uwierzyć, że wszystko poszło tak szybko. Jedno słowo, krótkie wezwanie i od razu decyzja. Święty Mateusz napisze o Szymonie i Andrzeju: „natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim”. W podobnych słowach zamknie też historię Jakuba i jego brata Jana: „natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim”. Poruszający, a właściwie wręcz niewiarygodny jest radykalizm, z jakim pierwsi uczniowie zostawiają dotychczasowe życie i wyruszają z Jezusem. Nietrudno przecież sięgnąć do naszych osobistych doświadczeń, odkryć podobne odczucia i niemal tak samo wielki entuzjazm, a zaraz potem całkiem racjonalną refleksję, która jak kubeł zimnej wody gasi pierwszy zapał.

Może właśnie dlatego nie wolno zwlekać. Trzeba się czasami pospieszyć i zaangażować od pierwszej chwili, by różnego rodzaju kalkulacje, lęk przed nieznanym lub brakiem zabezpieczenia nie zburzyły entuzjazmu i nadziei, a tym samym nie zamknęły serca w ciasnym egoizmie, który powstrzymuje nasze kroki.

Dariusz Madejczyk


MYŚL  TYGODNIA

Zbawcza misja Jezusa rozpoczęła się tak samo zwyczajnie i niepozornie, jak wcześniej dokonało się Jego zwiastowanie, narodzenie i chrzest.